Historie pisane dłutem

www FB YT

Dawni mistrzowie a współczesne meble_

sztuka i artyzm szkic malowany ołówkiem na desce

 

Kiedy pracujemy nad nowym dziełem w Pracowni Mebli MebS, bardzo silnie odczuwamy łączność z minionymi pokoleniami rzemieślników i artystów. W naszej branży jedną z najważniejszych wartości jest szacunek dla dorobku poprzedników. To właśnie z niego wyrasta duma, że jesteśmy tym, kim jesteśmy i należymy do wspólnego „cechu” miłośników i twórców rzeźbionych mebli gdańskich – cechu nie byle jakiego, bo choć nieformalnego, to istniejącego już od kilkuset lat!

Zachwycające, że przez te wszystkie stulecia idea rzeźbionych mebli gdańskich nie zaginęła. I piękne, że od tak wielu lat tworzy się nowe wzory i nowe dekoracje, ale ich bogactwo nadal pozostaje niewyczerpane, nieprzebrane. Im dłużej te drewniane dzieła sztuki towarzyszą zespołowi Pracowni Mebli MebS w codziennym życiu, tym więcej pojawia się nowych pomysłów, planów i wyzwań, z którymi nasi snycerze chcą się zmierzyć.

Rzemieślniczy i artystyczny fach uczy pokory. Wiemy, że to nie my pierwsi wymyśliliśmy ideę potężnych szaf z łamanymi gzymsami i nie my wpadliśmy na pomysł, by komody czy stoły przyozdobić girlandami liści akantu. Ale wiemy także, iż to właśnie do nas należy podtrzymywanie tej idei, rozwijanie jej i wzbogacanie. Tak, jak ginie i zanika opuszczony, nieuprawiany ogród, tak samo giną dziedziny sztuki, gdy umiera ostatni ich piewca. Dzięki naszym poprzednikom i nam wiemy, że także obecne i przyszłe pokolenia będą pamiętać o stylu gdańskim. Może zresztą dziś zachwyca on jeszcze bardziej niż wtedy – ponieważ we współczesnym świecie ludziom brakuje cierpliwości. Niewiele osób gotowych jest poświęcać jednemu dziełu setki godzin, a ręczna praca należy do rzadkości, staje się najcenniejszym skarbem.

Zawsze gdy bierzemy do ręki dłuto mamy poczucie, jakby nasi poprzednicy patrzyli nam na ręce. Chcemy sprostać ich dziedzictwu. Z jednej strony czujemy dla nich ogromny szacunek, z drugiej – wielką odpowiedzialność, ponieważ uczeń musi przerastać mistrza, aby sztuka mogła się rozwijać. Nieustannie mierzymy się zatem z własnymi możliwościami, ale także z oszałamiającymi wzorcami, wykonywanymi przed laty.

Pamiętamy jednak i o tym, że drewno było jednocześnie materiałem oraz inspiracją nie tylko dla rzeźbiarzy i snycerzy. Na wygładzonych, drewnianych deskach malowano niegdyś obrazy. Czynił tak między innymi mistrz malarstwa, którego imię do dziś elektryzuje wielbicieli sztuki na całym świecie. Mamy na myśli Leonarda da Vinci i jego najsłynniejsze dzieło, do którego pielgrzymują obecnie tłumy zwiedzających z całego świata – Mona Lisę.

Sławie Leonarda nie dorówna prawdopodobnie już nigdy żaden twórca na świecie. Ale jest coś niezwykłego w świadomości, że jego praca rozpoczynała się w taki sam sposób, jak nasza obecnie. Mistrz wybierał drewnianą deskę o odpowiednich wymiarach i w wyobraźni widział już na niej zarys obrazu. My tak realnie wyobrażamy sobie rzeźbienia.

Jeszcze jeden element łączy dzieło snycerzy z Pracowni Mebli MebS i dawnych pracowni malarskich – to szkic. Wprawdzie niektórzy artyści malowali alla prima, czyli bez szkicowania, ale w przypadku rzeźbień rozrysowanie wzoru jest konieczne. Nie mamy szans na poprawki – każde żłobienie staje się nieodwołalne i znacząco wpływa na finalny efekt.

Szacunek, jaki żywimy wobec dawnych wirtuozów pędzla i dłuta sprawia, że nigdy nawet nie przeszło nam przez myśl, by się z nimi porównywać. Ale świadomość włączania się w wielowiekową tradycję rzemiosła i sztuki jest jedną z tych rzeczy, które nadają naszym wysiłkom szczególny sens…

Tagi: