Historie pisane dłutem

www FB YT

Dobry pomysł jest jak przebłysk światła …_

odręczny rysunek na drewnie

 

Każdy artysta czeka z utęsknieniem na chwilę olśnienia. Wypatruje momentu, gdy w wyobraźni nagle pojawi się pomysł na nowe dzieło. Nawet w języku potocznym ukuło się od dawna powiedzenie o „iskierce geniuszu”. Chwilę olśnienia kojarzy się ze światłem. Wielkie odkrycia spływały na ludzi tak, jakby ktoś nagle zaświecił im w oczy reflektorem. Z pewnością wiecie, o czym piszemy – doświadczaliście tego, gdy po dłuższym zastanowieniu znajdowaliście nagle rozwiązanie jakiegoś trudnego problemu. A może sami zajmujecie się jakąś dziedziną artystyczną (bez względu na to, czy jest to rysunek, muzyka, taniec, fotografia czy rękodzieło) i znacie to niezwykłe uczucie, które artyści nazywają weną? Właśnie twórczej wenie chcemy poświęcić dzisiejszy artykuł.

W Pracowni Mebli MebS nie stworzylibyśmy niczego bez natchnienia. Wprawdzie wiele lat w branży snycerskiej nauczyło nas pokory i wiemy, że pomysł to dopiero sam początek długiej pracy – ale wszystko zaczyna się zawsze od pomysłu. Skąd czerpiemy inspiracje do projektów? Właściwie – ze wszystkiego, co nas otacza. To może być film, książka, spacer, jakaś scena zaobserwowana w codziennym życiu, czasem sen (zdarza się nam, że w snach także pracujemy nad nowymi meblami gdańskimi), czasem – znalezione przypadkiem zdjęcie. Na poniższej fotografii widzicie właśnie jednego z naszych snycerzy, który pracując nad nowym wzorem frontów inspiruje się wydrukowaną fotografią. Nie przerysuje jednak tego zdjęcia – młynek na froncie będzie wyglądał inaczej. Co więcej: otoczy go kompozycja, która powstanie wyłącznie w wyobraźni projektanta i zostanie od razu przeniesiona na drewno.

Bywa i tak, że nad warsztatem wieszamy fotografię, która ma przypomnieć nam tylko konkretną atmosferę. Pracujemy na przykład nad frontem mebla z żaglowcem na pełnym morzu, więc sięgamy do dzieł sztuki, ukazujących niebezpieczeństwa dawnej żeglugi. Możemy wówczas lepiej wyobrazić sobie, co musieli odczuwać dawni żeglarze – wiemy, że dopiero wtedy zaprojektowane przez nas motywy będą odpowiednio realistyczne i odtworzą wiernie atmosferę, którą chcemy przekazać w danej płaskorzeźbie.

Wierne oddanie atmosfery także wymaga natchnienia. Choć może się to wydać nieosiągalne, przy pomocy dłuta można sugestywnie wyrazić nastrój. Harmonijne kompozycje, złożone z dużych, wyraźnych elementów, wprowadzają spokój i ład. Sceny złożone z wielu detali, o asymetrycznej kompozycji są dynamiczne – mogą wywoływać niemal wrażenie ruchu. Odpowiednio wyrzeźbione fale porywające okręt będą wyglądały tak, jakby dosłownie na moment zastygły na rzeźbionym froncie kredensu i za chwilę miały znów „ożyć” pod naporem wiatru. Syreny o długich, rozwianych włosach także zatrzymały się na parę sekund – ma się wrażenie, że gdy tylko spuścimy je z oka, natychmiast znikną w morskich odmętach, pozostawiając za sobą jedynie błysk migoczących rybich łusek. Postacie galerników i podobizny Posejdona są za to majestatyczne i dostojne, podobnie jak majestatyczne lwy. A przecież w naszej pracy rzeźbiliśmy także lekkie, niemal unoszące się w powietrzu sylwetki aniołków i zwinne, bystre wiewiórki, dziarsko biegające po pniu drzewa.

Za każdym razem wszystko zaczynało się od pomysłu, inspiracji, owej „iskierki”, na którą czasem trzeba cierpliwie poczekać. A później idea zamieniała się w realny projekt: albo na kartce, albo tak, jak na zdjęciu – jako szkic na… kawałku drewna.

Tagi: