Historie pisane dłutem

www FB YT

Gdy rzemiosło staje się sztuką…_


Gdyby w tej chwili poprosić ciebie, Czytelniku, o to, żebyś wymienił wszystkie dziedziny sztuki, jakie przychodzą ci na myśl – co byś wskazał?

Z pewnością muzykę, malarstwo, rzeźbę… Prawie nikt nie wspomniałby jednak o wytwarzaniu mebli. Tymczasem meblarstwo jest dziedziną artystyczną – i to bardzo bliską rzeźbiarstwu. Aby się o tym przekonać, wybraliśmy się do pracowni Mebli MebS w niewielkich Sierakowicach koło Trójmiasta. Produkowane tutaj szafy, stoły i krzesła trafiają następnie do odbiorców na całym świecie – a wywodzą się z tradycji sięgających XVI wieku.

Co sprawia, że odbiorcy z zagranicy zabiegają, by mieć w domach meble, nawiązujące do prac rzemieślników z gdańskich manufaktur sprzed 400 czy 500 lat? Właściciel pracowni, Bartłomiej Jóskowski, oprowadzając nas po kolejnych pomieszczeniach w siedzibie firmy podkreśla, że wytwarzane tu meble mają duszę. Jednak gdy się im przyglądamy bardzo szybko dociera do nas, że aby tchnąć duszę w meble, trzeba samemu mieć duszę: wrażliwość, wyczucie stylu, umiejętność opowiadania historii poprzez drewniane rzeźby i płaskorzeźby, elementy wykończeniowe, kompozycję całości…

Wraz z p. Bartłomiejem oglądamy kolejne stanowiska pracy – a przecież nie wszystkie są tutaj. Nad meblami pracuje wielu znakomitych rzeźbiarzy, rozsianych po całej Polsce. W osobnych pracowniach tworzą oni rzeźby według dostarczonych wzorów, a następnie ich prace transportowane są do pracowni Mebli MebS (gdzie również wykonuje się część rzeźbień) i dopiero tam składa się meble. Ani chwila finalnego złożenia mebli czy montażu w nich klamek i uchwytów, ani nawet fotografia gotowego dzieła nie jest jeszcze końcem pracy. Co dzieje się później? O tym opowiemy za chwilę – zacznijmy jednak od samego początku.

Meble gdańskie w pracowni Bartłomieja Jóskowskiego czerpią z dwóch źródeł. Pierwsze – to historia i osiągnięcia gdańskiego meblarstwa – tej osobliwej odmiany sztuki, która opiera się zmiennym modom i do dziś zachwyca kolejne pokolenia użytkowników. Drugim źródłem natomiast jest wyobraźnia projektantów, w tym przede wszystkim p. Bartłomieja Jóskowskiego i jego ojca, który założył pracownię w Sierakowicach. Rodzinne tradycje będzie kontynuował zapewne najmłodszy członek rodu Jóskowskich, który – choć sam chodzi jeszcze do szkoły podstawowej – już teraz spędza długie godziny w warsztacie, próbując nawet swoich sił w obróbce drewna.

Zanim kredens, szafa, biurko czy nawet zegar Mebli MebS trafi do odbiorcy, musi zostać zaprojektowany. Idea zrodzona w wyobraźni projektanta przelewana jest na papier. Wówczas okazuje się, ile szuflad będzie miała komoda, jaki kształt uzyska stół i w którym miejscu biurka pojawią się imponujące rozmachem rzeźbienia. Jakie będą te ornamenty? W przypadku szaf – wysokie, łamane gzymsy; kuchniach, biurkach i komodach – płaskorzeźby z widokami Gdańska oraz morza, wizerunki Posejdona, syren czy też kompozycje z kwiatów, owoców i kuchennych smakołyków. Nowym pomysłem pracowni Mebli MebS było uzupełnienie wachlarza rzeźb i płaskorzeźb o inspiracje myśliwskie – stąd płaskorzeźby ze scenami polowań, zwierzęta leśne i łowne czy też św. Hubert i bogini łowów Diana. W dawnych wyrobach gdańskich rzemieślników one się nie pojawiały; ich wprowadzenie to własny pomysł mistrzów meblarstwa z Sierakowic. Dodajmy: pomysł trafiony, ponieważ te właśnie meble wzbudziły prawdziwą sensację na największych targach branży meblarskiej w Niemczech, dokąd Meble MebS pojechały w marcu 2016 roku.

Wróćmy do samej pracowni. Jej wnętrze zdumiewa: zobaczyć współcześnie firmę, która osiąga ogromne sukcesy, bez linii produkcyjnej czy komputerowo sterowanych obrabiarek, to nie lada wyczyn. Tutaj dokładnie tak jest: firma korzysta oczywiście z ręcznych elektronarzędzi (bez których nie sposób się dziś obejść), ale tylko po to, by przyspieszyć pracę, którą trzeba byłoby wykonać mechanicznie i aby uczynić ją bardziej precyzyjną. Elektronarzędziami szlifuje się powierzchnię drewna, wierci otwory i przecina deski oraz płyty – ale w przypadku rzeźbień w ruch idą dłuta i inne narzędzia identyczne, jak te stosowane od wieków. Nawet owe deski i płyty pochodzą zawsze z tego samego, zaprzyjaźnionego z pracownią warsztatu. Bartłomiej Jóskowski podkreśla, że w przypadku mebli pracownia musi mieć pewność, że drewno przygotowuje i dostarcza ktoś, kto znakomicie się na tym zna.

Produkcja mebli gdańskich jest długa i wyczerpująca, ale także fascynująca. Jak utrzymać zawsze jednakowe zaangażowanie w pracę, skoro klienci proszą często o wykonanie „takiego mebla, jak na państwa stronie internetowej”? Rodzina Jóskowskich znalazła na to sposób: każdy mebel jest nieco inny, nawet jeśli tworzy się go według tego samego wzoru, ponieważ zawsze się go udoskonala. Co więcej: Jóskowscy sami zachęcają klientów, by puścili wodze fantazji i wybrali, jaka płaskorzeźba lub ornament ma znaleźć się np. na froncie biurka. Skoro meble mają służyć kolejnym pokoleniom, warto przecież, by były indywidualnie zaprojektowane. Zleceniodawcy chętnie korzystają z tej możliwości.

Po obróbce desek w stolarni, przygotowaniu prefabrykatów, szlifowaniu, rzeźbieniu, montażu, malowaniu, klejeniu i wyposażeniu w okucia czy uchwyty przychodzi czas na zwieńczenie pracy pamiątkową fotografią. Nie trafia ona jednak do zwykłego portfolio. Wszystkie wyroby pracowni Mebli Mebs są dokładnie katalogowane, numerowane, a właściciel firmy podczas przekazania zamówienia klientowi osobiście wręcza certyfikat oryginalności. Jest to grawerowana płytka, stanowiąca – niczym w dawnych manufakturach – nie tylko potwierdzenie, że meble pochodzą z tej pracowni, ale także tego, że marka Meble MebS ręczy za ich jakość. I choć na wykonanie mebli cały zespół przeznacza tysiące godzin, wkładając w tę pracę cząstkę siebie, to po przekazaniu zamówienia trzeba wrócić do surowego drewna i rozpocząć pracę nad kolejnym wyzwaniem rzeźbiarskim. Popularność mebli gdańskich z Sierakowic dobitnie pokazuje, jak bardzo współcześni klienci stęsknieni są do ręcznie wykonywanego wyposażenia salonów, sypialni czy kuchni.


 

Tagi: