Historie pisane dłutem

www FB YT

Kto z Was ma artystyczną duszę?_

artystyczny nieporządek

 

Artyści z pewnością nie należą do osób szczególnie pedantycznych, jeśli chodzi o kształtowanie przestrzeni wokół… Właściwie nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie pracowni rzeźbiarskiej, snycerskiej, malarskiej czy graficznej, w której panowałby idealny porządek. Nawet na biurkach pisarzy piętrzyły się często stosy papierów i książek, a w różnego rodzaju kubeczkach czy pojemniczkach gromadzone były długopisy, pióra, flamastry i inne przybory do pisania, często nawet od dawna nieprzydatne, puste – bez atramentu lub wyschnięte. Tam, gdzie pojawia się inspiracja artystyczna, po prostu nie ma czasu na przesadną dbałość o sprzątanie. Trzeba chwytać wenę! Nawet Albert Einstein zapytał kiedyś: „Jeśli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko?”.

W Pracowni Mebli MebS także nie mamy czasu na przesadne porządki. Owszem, przestrzegamy starannie zasad BHP, nie pozostawiamy niezabezpieczonych narzędzi. Snycerz nieustannie korzysta z ostrych dłut, pił, szlifierek… Dlatego odłożenie ich we właściwe miejsce zarówno podczas przerw, jak i po zakończeniu „dniówki”, jest dla nas obowiązkiem i przejawem odpowiedzialności także za innych członków zespołu. Ale dzieła sztuki meblarskiej, które powstają w Pracowni Mebli MebS, to zupełnie co innego…

Gdy w tym samym czasie nad wieloma projektami uwija się cały zespół snycerzy i stolarzy, robi się u nas tłoczno. I to nie od ludzi, a od… rzeźb. Uwielbiamy takie widoki, jak pokazany na zdjęciu artystyczny nieład. Oznacza on, że realizacja kolejnego dzieła trwa w najlepsze, sporo detali zostało już wykonanych, a każde kolejne pociągnięcie dłutem przybliża nas do twórczego triumfu. Może jednak właśnie taka chwila, jak utrwalona na fotografii, jest najprzyjemniejsza, ponieważ już napawamy się dobrze wykonaną częścią zadania, ale jeszcze nie musimy żegnać się z dziełem, do którego przecież przywiązujemy się przez kilka lub kilkanaście tygodni zanim trafi ono do swoich odbiorców.

Wszystkie części mebla widoczne na zdjęciu są już gotowe. Spójrzcie na misterne fronty z kompozycjami kwiatowymi, coraz bardziej przypominającymi obrazy. Słoneczniki, maki, róże… – motywy, które mieliśmy przyjemność rzeźbić po raz pierwszy, ale z pewnością zainspirują nas na dłużej. Każdy bukiet stanowi część większej kompozycji, wzbogaconej o naczynia i patery z owocami. Cały front obiega natomiast przepiękne, kasetonowe rzeźbienie, naśladujące ramę.

A rzeźbione blaty i cargi? Tu trudność polega na odwzorowywaniu motywu liści akantu na nierównej powierzchni. Krawędzie pokrywane przez nas płaskorzeźbą nie łączą się wszak pod kątem prostym – są fantazyjnie rozplanowane. Łuki, półokręgi i kąty ostre wymagają innego ułożenia dłuta, są więc znacznie bardziej skomplikowane, niż tradycyjna carga prostokątnego stołu. Artystyczny bałagan pokazuje jednak dobitnie, że i z tym zadaniem już sobie poradziliśmy…

Zwróćcie też uwagę na fakt, że „podpórką” dla widocznych surowych frontów i listew są szkielety krzeseł gotowe już do montażu. Z prawej strony widać nawet krzesło gdańskie, które wkrótce wyruszy do mieszkania swoich nowych posiadaczy. I w ten sposób, w jednym miejscu, przenika się kilka historii – jedne dopiero się rozpoczęły, dla innych właśnie dobiega końca etap narodzin w Pracowni Mebli MebS. A później praca rozpocznie się od nowa…

Tagi: