Historie pisane dłutem

www FB YT

Snycerstwo – ostatni mistrzowie zanikającej profesji…?_

Zawód snycerza

 

Każdy człowiek sam kształtuje swój los, wybiera ścieżkę kariery, którą chce podążać, odkrywa pasję. W naszym dzisiejszym artykule nie zamierzamy w żadnym razie ubolewać nad tym, że współczesny świat woli zajęcia, które przynoszą szybkie efekty i coraz bardziej oddala się od tego, co naturalne. Ot, taka kolej rzeczy: postęp sprawia, że zyskuje się nowe możliwości, ale też – nawet nieświadomie – traci się to, z czym nasi przodkowie nie mieliby najmniejszego problemu. Ponieważ jednak w naszej codziennej pracy uprawiamy coraz rzadszy, ginący zawód, chcemy na blogu poświęcić nieco więcej miejsca ręcznej pracy. I najważniejszej cesze, która jest w niej niezbędna: cierpliwości.

Snycerstwo to dziedzina ludzkiej aktywności o wielowiekowej tradycji. Jeśli zaliczymy do niego najstarsze przejawy artystycznej działalności człowieka, posługującego się drewnem jako surowcem, sztuka snycerska okaże się niemal równie „stara”, co rzeźbienie w kamieniu. W średniowieczu, wśród wielu cechów różnego rodzaju rzemiosł, własną organizację mieli także snycerze. Oddalibyśmy wiele, by przez chwilę odetchnąć atmosferą takich miejsc, w których kształtował się etos dawnej branży rzeźbiarskiej.

W swej naturalnej, pierwotnej postaci wszystkie prace mistrzów snycerstwa wykonywane były ręcznie. Nie z wyboru, a z konieczności – zanim pojawiły się narzędzia mechaniczne i elektryczne, twórcy mebli i ozdób drewnianych mieli do dyspozycji jedynie dłuta i siłę oraz precyzję własnych rąk. Dokładnie takie same wyzwania stały wówczas przed wszystkimi artystami i rzemieślnikami. Złotnicy, jubilerzy, rzeźbiarze, zegarmistrzowie, a nawet pisarze – wszyscy musieli wykazać się ogromną cierpliwością w wykonywaniu swojej pracy. Czy wyobrażacie sobie jubilera, szlifującego niepowtarzalny, cenny kamień i ryzykującego, że pod niewłaściwym naciskiem może on pęknąć? Czasem płytki masy perłowej i innych drogocennych surowców były w biżuterii tak cienkie, że nawet najdrobniejsza pomyłka podczas obróbki mogła zniweczyć całą pracę. A literaci – czy potrafilibyście dzisiaj wyobrazić sobie ręczne przepisywanie na przykład „Wojny i pokoju” Lwa Tołstoja? Podajemy akurat ten przykład, ponieważ ogromną powieść przepisywała ręcznie (!) żona pisarza – i czyniła to niejednokrotnie.

Dziś, w dobie różnorodnych urządzeń i maszyn wspierających ludzką pracę, coraz trudniej jest wyobrazić sobie, jak można poświęcać na coś setki godzin? Stale obserwujemy zaskoczone spojrzenia osób, które oglądają meble gdańskie z Pracowni Mebli MebS – nie mogąc się nadziwić, jak dziś wykonuje się taką pracę ręcznie?

Owszem – w dobie popularności odlewów gipsowych czy drukarek 3D ręczne rzeźbienie ogromnej ilości detali jest pójściem pod prąd. Ale właśnie o to chodzi! Każdy z naszych snycerzy chce uzyskać właśnie taki efekt: niepowtarzalnej, ręcznej pracy, która byłaby nieosiągalna innymi metodami. Nawet jeśli dwie rzeźby z naszej Pracowni wydają się na pierwszy rzut oka identyczne, istnieją między nimi minimalne różnice. A w każdym dziele zamykamy wiele godzin pracy, skupienia, pasji i całkowitego poświęcenia sztuce snycerskiej.

Zawód snycerza należy do profesji ginących – właśnie dlatego, że wymaga cierpliwości, która wydaje się niewyobrażalna we współczesnym świecie, pełnym pośpiechu i automatyzacji. Nie dziwi nas to. Wiemy jednak, że nawet wtedy, gdy ręczna praca traci na popularności, to jej efekty są cenione coraz wyżej. Prawie nikt nie chce dziś wytwarzać rzeźbionych mebli – za to coraz więcej osób chce je u siebie mieć. A to najlepsza motywacja dla Pracowni Mebli MebS – ponieważ dzięki opiniom i komentarzom od wielbicieli mebli gdańskich wiemy, że to, co robimy, jest im potrzebne.

Tagi: