Historie pisane dłutem

www FB YT

Z Sierakowic na europejskie salony_

 

Świat kupuje drewniane meble z Polski.

Czy ludzi z XXI wieku może zachwycić coś, co wymyślone zostało 500 lat temu? Gdy powstawały pierwsze meble gdańskie, dobiegała właśnie końca epoka wielkich odkryć geograficznych i nikomu nie śniła się jeszcze elektryczność. W rzemieślniczych zakładach w Gdańsku powstawały wówczas bogato zdobione, masywne meble, które w ciągu następnych trzech wieków stały się wyznacznikiem luksusu i dobrego smaku, symbolem bogactwa. Dziś meble inspirowane tamtymi tradycjami zachwycają odbiorców nie tylko z Polski, ale także Europy. Ostatnio zrobiły furorę na prestiżowych targach meblarskich w Dortmundzie – 35th JAGD & HUND. Odwiedziliśmy pracownię, w której z drewna produkuje się niezwykłe meble, aby przyjrzeć się metodom obróbki tego surowca.

Sierakowice to mała, zaledwie 7-tysięczna miejscowość koło Trójmiasta. Właśnie tu od ponad 20 lat Bartłomiej Jóskowski i zespół jego pracowni MebS Mebli produkuje ręcznie meble inspirowane tymi z dawnych gdańskich pracowni. Zwiedzanie zaczynamy od końca, czyli ekspozycji gotowych mebli. W sporym budynku zajmują one cały parter. Wszystkie wykonywane tu wzory są autorskie. Projektanci trzymają się pewnych reguł: często nawiązują do motywów morskich – na frontach szaf, szafek czy biurek pojawiają się wizerunki Posejdona, syren czy widoki Kanału Gdańskiego. Twórcy mebli sięgają także po charakterystyczne liście akantu, a często także nawiązania do marynistyki: kotwice, żaglowce, popiersia wilków morskich czy sylwetki galerników. Pracownia stworzyła własny styl, w którym odwołuje się także do myślistwa: zwierząt leśnych, scen polowań czy św. Huberta i antycznej Diany, bogini łowów.

Po obejrzeniu gotowych wyrobów Mebli MebS, udajemy się do samej pracowni. Na obróbkę czekają tu deski, płyty i bloki litego drewna. Właściciel firmy osobiście dogląda materiału – jak sam przyznaje, po tylu latach potrafi na pierwszy rzut oka ocenić, czy drewno jest odpowiedniej jakości i czy nie ma w nim ukrytych wad. Z tych drewnianych półproduktów – desek czy płyt – są później wycinane wszystkie elementy szaf, szafek, stołów, ram krzeseł i innych mebli. Na część z nich przenosi się także wzory do wyrzeźbienia. Gdy oglądamy odrysowane liście czy twarze odkrywamy, na czym polega zasadnicza trudność tej części pracy i dlaczego właściciel firmy powierza ją fachowcom z dużym doświadczeniem. O ile bowiem w przypadku frontów można precyzyjnie ustalić głębokość rowków czy zwymiarować frezowanie, o tyle w przypadku rzeźby dokładność detalu zależy tylko od staranności i umiejętności wykonawcy. Z tego względu nad rzeźbieniami pracują bardzo często artyści rzeźbiarze. Bartłomiej Jóskowski wyszukuje ich na terenie całego kraju, więc do Sierakowic trafiają często płaskorzeźby lub figury wykonywane w odległych częściach kraju. To, w jaki sposób pozyskiwać pracowników tak, by rzeźby wykonywane ręcznie, przy pomocy dłut, przez wielu różnych rzeźbiarzy, utrzymywały jeden styl („jak spod jednej ręki” – podkreśla z dumą właściciel pracowni), pozostaje tajemnicą firmy.

Bardzo dokładnie obserwujemy za to proces przygotowania poszczególnych elementów mebli i ich łączenia. Tu uzyskanie odpowiedniego efektu przy pomocy narzędzi nieelektrycznych byłoby obecnie nieefektywne, dlatego w pracowni MebS wykorzystuje się ręczne elektronarzędzia. Zaskakuje nas fakt, że prawie wszystkie produkowane są przez jedną markę – Festool. Na pytanie, dlaczego akurat te narzędzia wybrał, Bartłomiej Jóskowski odpowiada, że nie towarzyszyły mu one od początku. Dopiero 9 lat temu kupił pierwsze narzędzie (prawdopodobnie była to uciosarka lub frezarka) i odkrył, że nie wyobraża sobie pracy bez nich. „One są jak przedłużenie ręki” – opowiada, pokazując w jaki sposób można przy pomocy uciosarki przyciąć drewnianą płytę z dokładnością co do milimetra. Narzędzia włącza się do pracy zwłaszcza w w przedostatnim i ostatnim etapie produkcji. Korzysta się z nich, gdy przygotowuje się meble do montażu, składa się je i wprowadza ostatnie – dosłownie – szlify przed malowaniem.

Jak wygląda trwałość narzędzi w przypadku tak intensywnej pracy? W zakładzie Mebli MebS pracują nadal wszystkie narzędzia, zakupione przez firmę 9 lat temu. Przyglądając się pracom montażowym odkrywamy ciekawą technikę montażu mebli. To system DOMINO, przejęty przez Bartłomieja Jóskowskiego od Festool. Polega on na łączeniu mebli przy pomocy drewnianych kołków, z których pierwszy mocowany jest ciasno, a pozostałe mają pewne luzy, więc można tak manipulować np. frontem czy ścianką, by ustawić je w odpowiedniej pozycji i dopiero wtedy mocno skleić. Taka metoda łączenia elementów mebli jest jednym z najciekawszych technicznie etapów pracy: operator najpierw drąży w drewnie podłużne otwory, a następnie dopasowuje kołki z gotowej gamy. Całość stanowi odwzorowanie metod, które musieli stosować dawni rzemieślnicy, ale jest wykonywana przy pomocy współczesnych narzędzi.

Bartłomiej Jóskowski mówi wprost, że wymagania współczesnych odbiorców mebli są tak wysokie, że bez użycia nowoczesnych narzędzi ręcznych uzyskanie pożądanej przez nich jakości byłoby niemożliwe. Meble stałyby się nieopłacalne. Mimo to, firma doskonale radzi sobie na rynku, nie korzystając z żadnych gotowych rozwiązań, takich jak automatyczne, skomputeryzowane frezarki. Bartłomiej Jóskowski nie chce nawet słyszeć o podobnych metodach. „Jeśli obróbką drewna sterują komputery, wyrób jest jakby <<martwy>>. To widać”. Dlatego bez względu na koszty wybiera zawsze rękę z dłutem czy ręczną frezarką, zamiast automatów. W komentarzach w internecie nieraz pojawia się określenie, że Meble MebS „mają duszę”. Być może zatem to, o czym mówi twórca pracowni, odbiorcy wyczuwają podświadomie.


 

Tagi: